Tim Berne "Snakeoil"

for. R. Lewis

Galeria

Co łączy świetnego saksofonistę Tima Berne’a i kreatywnych muzyków: klarnecistę Oskara Noriegę, Matta Mitchella na fortepianie i Chesa Smitha na perkusji, ale także nowojorskiego producenta nagrodzonego statuetką Grammy – Manfreda Eichera  oraz słynną monachijską ECM? Łączy ich wspólne dzieło –  band, a zarazem album o tej samej nazwie – „Snakeoil”. Nagrany bez udziału basu, bodajże pierwszy materiał i skład, któremu Berne w sposób niekwestionowany lideruje. Mistrz muzycznej wolty (eklektyzm Berne’a to już niemal frazeologizm w środowisku jazzmanów) tym razem proponuje sześć długich, misternych kompozycji opartych na wyrazistych i melodyjnych tematach, zdecydowaną improwizację, elegancję właściwą muzyce klasycznej, zaskakujące aranżacje. Wolność i dyscyplina, harmonia i dysonans, tradycja i przyszłość. „Snakeoil” to po prostu suma tych elementów.